MIASTO jako siedlisko będące pod bardzo mocnym wpływem człowieka, stawia wiele wyzwań żyjącym w nim gatunkom. Nie wszystkie są w stanie podołać tym wyzwaniom, jednak zaskakująco wiele potrafi się przystosować do miejskich warunków. Przyglądamy się temu zagadnieniu na przykładzie pszczół, grupy znanej ze swojego znaczenia jako zapylacze, charakteryzującej się dużą różnorodnością biologii poszczególnych gatunków.
Nazwą „pszczoły” określamy przedstawicieli kladu Anthophila (=Apiformes), będącego częścią nadrodziny Apoidea, obejmującej oprócz pszczół również grzebacze. Obecnie wyróżnia się siedem rodzin pszczół z czego jedna występuje tylko w Australii, a pozostałe można spotkać w Polsce w naszym kraju dotychczas zaobserwowano ponad 450 gatunków (Banaszak 2004).
MIASTO stwarza tym owadom warunki do życia, czasami lepsze niż sąsiadujące tereny, jednak nie wszystkie pszczoły równie dobrze radzą sobie ze specyfiką miejskiego środowiska. Wielu badaczy negatywnie odnosi się do wprowadzanie do miast pszczoły miodnej, która uważa za konkurencję dla innych dzikich zapylaczy. Stanowisko takie sugeruje że efekt działań może być więc przeciwny do zamierzonego i wydaje się utwierdzać społeczeństwo w przekonaniu, że w Polsce oraz na świecie mamy tylko jeden gatunek pszczoły, często jest przeprowadzane pod hasłem ochrony zapylaczy. Warto podkreślić tu rolę edukacji.
Moim zdaniem pszczoła miodna nie jest konkurentem dla pozostałych zapylaczy na terenach miejskich. Bytowanie owadów w miastach mocno ograniczone jest przede wszystkim brakiem możliwości ich gniazdowania. Wpływają na to takie czynniki jak powszechna betonoza miast a także nadmierna dbałość o estetykę terenów zielonych (zbyt intensywne koszenie trawników) jednocześnie jeżeli rośliny kwitnące nie są intensywnie oblatywane przez owady powoduje to brak intensywnego nektarowania, a co za tym idzie zubożenie pastwiska dla całej populacji owadów. Wprowadzenie na teren miast rodzin pszczelich powoduje rozwój bazy pożytkowej a co za tym idzie poprawę warunków bytowania dzikich zapylaczy. Oczywiście zbyt duże napszczelenie terenów miejskich może spowodować istotne zmniejszenie liczebności i bogactwa gatunkowego dzikich gatunków pszczół. Moje stanowisko opieram na tym że prowadząc wielohektarową plantacje aronii co roku stawiłem uliki z rodzinami trzmiela polskiego. Kilka lat temu przy plantacji postawiłem kilka uli z rodzinami pszczelimi. Od tego momentu przestałem kupować rodziny trzmiela bo zadomowiły się one na plantacji. Obserwuję że trzmiel pojawił si e w kilku gatunkach. Świadczyłoby to o tym że pastwisko pszczele na skutek wprowadzenia w okolicy rodzin pszczelich poprawiło się i zapewniło bytowanie dzikim zapylaczom.


